Przeklęta lekcja ze Ślizgonami dobiegła końca. Została tylko Transmutacja i Zielarstwo z Puchonami. Hermiona chociaż na chwilę oderwała się od ponurych myśli, skupiała się na zamienianiu małych ważek w piękne brożki. Oczywiście tylko jej wychodziło to idealnie, reszta klasy w ogóle nie radziła sobie z trudnym zadaniem. Neville ze swojego owada zrobił uciekający guzik co wprawiło resztę uczniów w świetny humor. Nawet Ron w końcu się uśmiechnął i pogodził z Harry'm. Niestety, do Hermiony ciągle się nie odzywał. Dziewczyna wiedziała, że patrzy na nią z pogardą i nic nie może na to poradzić. Czuła się z tym źle ale także żywiła do niego urazę. Ciągle przypominała sobie sytuację w Wielkiej Sali, jego wzrok przepełniony nienawiścią... wzrok, którego nigdy u niego nie widziała. Starała się jednak nie przejmować tym. Czas leczy rany... Żyła nadzieją, że kiedyś znowu będą przyjaciółmi i wybaczą sobie wszystko co się do tej pory wydarzyło.
Lekcje zielarstwa minęły szybko. Profesor Sprout kazała im wyhodować wyjątkowo łatwą roślinę. Tym razem wszyscy poradzili sobie z tym zadaniem. Po zajęciach Hermiona szybko pobiegła na lunch. Rano na śniadaniu mało co zjadła i czuła, że umiera z głodu. Usiadła na końcu stołu Gryffonów i zabrała się do jedzenia. Chwilę później obok niej pojawiła się Ginny rozbawiona wielkim apetytem przyjaciółki.
- No, widzę że masz już lepszy humor... no i apetyt.
- Można tak powiedzieć. Czemu nie siedzisz z Harry'm... i z Ronem?
- Bo chcę usiąść z moją przyjaciółką. Hermiona... słyszałam od Harry'ego, że rozmawialiście rano i że...
- Tak. Przyjdź dzisiaj do mnie razem z nim, musimy w końcu porozmawiać. A teraz wybacz, muszę iść do siebie. I nie martwcie się już tak o mnie! Zgoda?
- Zgoda.
Hermiona pobiegła do swojego pokoju. Ściągła szatę i założyła wygodniejsze ubrania. Chwilę później usłyszała pukanie do drzwi. Była pewna, że to Ginny i Harry. Zadowolona poszła im otworzyć, jednak natychmiast uśmiech zszedł jej z twarzy gdy zobaczyła kto postanowił ją odwiedzić...
- Czego chcesz?!
- Ty nigdy się nie nauczysz uważać na słowa co Granger?
- CZEGO CHCESZ MALFOY?!
- Niczego. No... może tylko zepsuć ten twój świetny humor. Widzę, że już mi się udało! - Draco szyderczo się uśmiechnął widząc jak dziewczynę przepełnia złość.
- Jesteś okropny!
- Ha! Ja jestem innego zdania, ale no cóż... McGonagall mnie do ciebie przysłała.
- Co?!
- Cholera Granger, skończ już z tym tonem. Mówię poważnie. Wybiegłaś szybko z Wielkiej Sali i McGonagall kazała ci przekazać, że czeka na listę uczniów.
- Jaką listę?
- Nie no nie wierzę... zapomniałaś o tym? Mieliśmy dostarczyć jej listę uczniów uczęszczających na dodatkowe zajęcia.
Hermiona zbladła. Jak mogła o tym zapomnieć?
- Zajmę się tym, teraz wyjdź.
- Chętnie. Tylko powiadom mnie z łaski swojej kto się zgłosi na te zajęcia. Bo jeżeli będzie tam ten rudzielec to przysięgam, że...
- Wyjdź! Pogadamy o tym później.
Dziewczyna zatrzasnęła drzwi przed Ślizgonem i znowu usłyszała pukanie. Z groźnym spojrzeniem otworzyła drzwi i poczuła ulgę.
- To wy... wejdźcie.
- Tak my. Spodziewałaś się kogoś innego? - Harry był zdziwiony miną przyjaciółki.
- Nie... znaczy przed chwilą był tu Malfoy i ...
- Co? Czego ten idiota chciał?
- Harry spokojnie, Hermiona wszystko nam zaraz wyjaśni, prawda? - Ginny usiadła na łóżku i popatrzyła na Gryfonkę.
- Tak, wszystko wam opowiem. Siadaj Harry.
Miona ze szczegółami przedstawiła wydarzenia minionych dni. Zaczęła od zdarzenia nad jeziorem mimo, że Harry już o tym wiedział. Powiedziała o tym jak Blaise wściekł się na nią dzisiaj rano ale wcześniej wspomniała o "przygodzie" w łazience prefektów. Przyjaciele nie mogli uwierzyć w to co mówiła, w milczeniu i skupieniu słuchali jej wypowiedzi aż w końcu przerwał Harry.
- Zabiję go! Tylko go spotkam a rzucę w niego avadą! Jak on mógł cię tak skrzywdzić? Hermiona, ty nie możesz tu być. Poproś McGonagall żeby pozwoliła ci wrócić do wieży Gryffindoru!
- Harry spokojnie. To było okropne ale...
- Ale co? - w końcu odezwała się Ginny, która dobrze wiedziała, że między jej przyjaciółką a Malfoy'em jest coś więcej.
- No bo sami przyznajcie... to Malfoy. Wiecie jaki jest a tak na prawdę to on... - Hermiona czuła się dziwnie poruszając ten temat. - On przecież nic mi nie zrobił, tak po prostu wyszedł...
- Tak to jest dziwne zachowanie jak na niego...
- Ginny co ty mówisz?! Może i wyszedł ale dopiero po tym jak cię upokorzył i w dodatku drwił z tego! Miona... martwię się o ciebie i nie chcę żeby ten idiota cię krzywdził...
- On robi coś gorszego... doprowadza do tego, że nie mogę przestać o nim myśleć.
Hermionie łzy zaczęły spływać po policzkach. Natychmiast ukryła twarz w dłoniach, to był dla niej za wiele.
- Hermi... nie martw się. Masz nas, niezależnie od tego co się wydarzy będziemy przy tobie. - Ginny podeszła do niej i ją przytuliła natomiast Harry dalej był wściekły na Malfoy'a.
- Ginny, co ty masz na myśli?!
- Harry uspokój się! Nie widzisz, że ona cierpi?
- Cierpi bo musi znosić tego przeklętego arystokratę!
- Mylisz się... cierpi bo się zakochała.
Hermiona słysząc słowa przyjaciółki zaczęła jeszcze bardziej płakać. Do tej pory nie dopuszczała do siebie myśli, że może coś czuć do Draco. Jednak to była prawda.
- Co?! Ty nie możesz się w nim zakochać, to Ślizgon!
- Wiem o tym Harry... nie rozumiesz, że ja tego nie chcę. To jest silniejsze ode mnie, tym bardziej że on się po prostu mną bawi.
Potter uspokoił się i podszedł do przyjaciółki. Otarł jej łzy i mocno ją przytulił.
- Już dobrze. Masz nas i pomożemy ci.
Resztę dnia trójka przyjaciół spędziła opowiadając sobie o wakacyjnych przygodach. Odkąd wrócili do Hogwartu nie mieli na to okazji. Hermiona odzyskała dobry humor i cieszyła się, że ma kogoś kto potrafi pomóc jej zapomnieć o problemach. Tak, na takich osobach mogła zawsze polegać...
Zbliżała się 20:00 i Harry razem z Ginny wyszli z pokoju przyjaciółki. Hermiona była zmęczona i zamierzała się położyć gdy przypomniała sobie o prośbie profesor McGonagall... Współpraca z Malfoy'em była ostatnią rzeczą na jaką miała ochotę ale musiała na jutro przygotować listę a sama nie dałaby sobie z tym rady. Z wielkim oporem wyszła do pokoju wspólnego i zmierzała w kierunku drzwi Draco. Zapukała a chwilę później stał przed nią Ślizgon z uśmiechem na twarzy. Nie miał na sobie koszulki, jego ciało było idealne co Hermiona zauważyła od razu. Wpatrywała się w niego z podziwem.
- Obudź się Granger. Nie śnisz...
Draco dobrze wiedział, że zrobił wrażenie na Gryfonce. Nie zdziwiło go to, był już przyzwyczajony do takich sytuacji. Hermiona po jego słowach natychmiast się otrząsnęła.
- Przyszłam żebyśmy w końcu zajęli się tą listą...
- My? Myślałem, że zrobisz to sama.
- Draco, dobrze wiesz, że nie zdążę tego zrobić sama do jutra. Proszę, nie utrudniaj i weźmy się jak najszybciej do roboty. Chcę mieć to za sobą...
- Ej Granger, Granger... wiesz dobrze, że ryzykujesz pojawiając się w moim pokoju o tej porze.
- Wiem ale chyba nie mam innego wyjścia...
Hermiona weszła do środka i wiedziała, że będzie to jej błąd. Zaczęła się rozglądać i była pod wrażeniem. Pokój był cały w zielonych i srebrnych barwach. Wszystkie książki leżały idealnie ułożone na półkach. Jej wzrok przeniósł się na małą szufladę obok okna. Była w kolorze jasnej zieleni i nie wiadomo czemu odznaczała się najbardziej ze wszystkich mebli. Swoją prostotą przyciągała wzrok i zachwycała. Hermiona domyśliła się dlaczego była taka wyjątkowa... Stała na niej srebrna ramka a w niej włożone było zdjęcie Narcyzy Malfoy. Jedyną osobą ważną dla Draco była właśnie jego mama. Gryfonka usiadła na łóżko i gdy spojrzała w górę ujrzała na suficie wielkiego węża.
- Nie spodziewałam się, że potrafisz tak urządzać pomieszczenia... - Hermiona lekko się uśmiechnęła.
- Jeszcze dużo rzeczy o mnie nie wiesz.
- Może to i lepiej... nie wiem czy chciałabym wiedzieć o wszystkim. - dziewczyna wyraźne zaczynała drwić ze Ślizgona co zaczynało go denerwować.
- Sugerujesz coś?
- Nie... nic. Bierzmy się w końcu za te listy.
- Uważaj Granger...
- Już mi to mówiłeś. Dzisiaj...
- I jeszcze nie raz powiem.
- Domyślam się. Teraz jednak mamy ważniejsze sprawy, trzeba wysłać listy do każdego z domów i mieć nadzieję, że nikt jeszcze nie śpi.
- Jest dopiero po 20:00! Wątpię, że ktoś się już położył. No chyba, że tam u was w Gryffindorze... - Draco mówiąc to zaśmiał się i wiedział, że wkurzy to Hermione.
- Nie przeginaj Malfoy. Ty wyślesz wiadomość do Slytherinu i Hufflepuff a ja wezmę się za resztę.
- Wiesz co... pierwszy raz ktoś mi rozkazuje i ze względu na okoliczności udam, że wcale tego nie powiedziałaś.
- Przykro mi ale powiedziałam. Dobra... skończmy już to.
Oboje w milczeniu zabrali się do roboty. Dosyć szybko skończyli i na ich szczęście dostali odpowiedzi. Nie spodziewali się tego, że tak dużo uczniów się zapisze. Na liście Gryffindoru znaleźli się m.in. Neville, Katie Bell, Lavender Brown, Seamus Finnigan, Dean Thomas i ( co wkurzyło Draco ) Ron Weasley. Ginny i Harry także się zapisali ale Hermiona wiedziała, że robią to tylko by jej pomóc i być przy niej. W Slytherinie też zapisało się wiele uczniów. Jednak najbardziej Gryfonkę zmartwiły dwie osoby: Blaise Zabini i Pansy Parkinson. Wiedziała, że będzie to trudna współpraca... z dwóch pozostałych domów lista była krótsza. Jednak mimo to mieli dużo pracy.
- No to teraz Weasley zobaczy co to znaczy mieć ze mną lekcje... To będzie jego najgorszy rok, nie odpuszczę.
- Draco daj już spokój! Mamy ich uczyć a nie gnębić...
- I będę go uczyć! Oj... będzie miał ze mną ciężko. - Malfoy zrobił minę jakby właśnie osiągnął jakiś sukces i był z siebie zadowolony.
Hermiona nie poruszała tego tematu. Sama była zła na Rona. Spojrzała na zegar. Była już 21:20 i postanowiła, że czas się zbierać.
- Gdzie się wybierasz Granger?
- Do siebie. Wydaje mi się, że skończyliśmy i nic tu po mnie.
- Mylisz się. Chyba zapomniałem cię poinformować, że jeżeli weszłaś do mojego pokoju to już z niego nie wyjdziesz. - Draco podszedł do jednej ze swoich szafek i wyciągnął Ognistą Whisky. - No chyba mi nie odmówisz? Zresztą... nie przyjmuję odmowy.
- Teraz będziesz musiał przyjąć.
- Nie wydaje mi się. Przypominam ci o naszym wczorajszym spotkaniu w łazience. Chyba nie chcesz żeby ktoś się o tym dowiedział.
- Malfoy, jesteś okropny.
Hermiona nie miała wyjścia. Nie chciała być tematem plotek w Hogwarcie a wiedziała, że Draco jest do wszystkiego zdolny. Poza tym podświadomie czuła, że chce zostać razem z nim. Całą noc...
Po wypiciu kilku kieliszków Ognistej, atmosfera między nimi całkiem się rozluźniła. Choć wydawało się to niemożliwe, siedzieli razem na łóżku i opowiadając sobie różne historie śmiali się i wygłupiali. Może to wina procentów? A może Malfoy robił to specjalnie aby dopiąć swego i wykorzystać Hermionę... Jednak Gryfonka wcale tak o tym nie myślała. Była po prostu szczęśliwa i pierwszy raz widziała TAKIEGO Dracona Malfoy'a. Być może tylko ona miała teraz szansę zobaczyć innego Draco. Mijała godzina za godziną a oni upijali się coraz bardziej zapominając o wszystkim co się między nimi działo. Tej nocy nie byli wrogami, można nawet rzec, że sprawiali wrażenie przyjaciół znających się od lat. Jednak w tej "przyjaźni" czuć było maleńką iskrę. Tak, tych dwoje coś do siebie ciągło, mimo że oni nie dopuszczali do siebie tego faktu. Gdy zegar wybił 2:00, zasnęli razem w objęciach...
sobota, 13 kwietnia 2013
wtorek, 9 kwietnia 2013
8. Sen
Weasley rozsiadł się w fotelu i czuł jak przepełnia go złość. Wszyscy się od niego odwrócili. Dziewczyna, którą kochał wolała spotykać się z ich największym wrogiem. A Harry? Co on może wiedzieć? Jemu zawsze wszystko układa się wspaniale. Słynny Potter... mistrz quidditcha, bohater ratujący cały świat magii. W związku też nie ma źle. Moja siostra jest nim oczarowana, a jak inaczej! Jej też zawrócił w głowie. Wszyscy trzymają stronę Hermiony, nawet moja własna rodzina! Co ja w niej widziałem?! Podła szlama... odbiera mi wszystkich i przystawia się do Malfoy'a. Jeszcze mi za to zapłaci, przysięgam. Zapłaci za te wszystkie upokorzenia, zapłaci za złamane serce.
- Ron co się z tobą dzieje? - Harry gdy tylko zobaczył przyjaciela siedzącego w pokoju wspólnym od razu postanowił wyjaśnić to co się ostatnio wydarzyło.
- Tak, ze mną... chyba powinieneś mi powiedzieć co z wami się dzieje?
- Uspokój się, ostatnio nie jesteś sobą. Jak mogłeś podnieść rękę na Hermionę? Co ty wyprawiasz?!
Ron natychmiast wstał i podszedł do Harry'ego. Przepełniała go złość i chciał wyjąć różdżkę gdy przeszkodził mu potworny ból ręki. Pani Pomfrey poskładała mu wszystkie kości, które połamał Malfoy jednak ból ciągle nie ustępował.
- Odwal się. - rudy odwrócił się i poszedł do swojego pokoju.
Harry stał patrząc się w drzwi, którymi właśnie trzasnął Ron. Nigdy wcześniej go takiego nie widział. Nawet podczas szukania horkruksów był mniej wkurzony. Wtedy był zazdrosny o Hermionę a teraz? Może wszystkiemu winny jest Malfoy? Ale w takim razie czemu obraża się na własnego przyjaciela? Całkiem zaczęło mu odbijać. Przecież to jego wina, że stracił dziewczynę... To jego wina, że Hermiona płakała. Harry czuł, że ich przyjaźń właśnie dobiega końca. Najbardziej martwił się jednak o przyjaciółkę. Nie podobało mu się, że zadaje się z najgorszym Ślizgonem jakiego widział Hogwart.
**********
Hermiona siedziała w swoim pokoju i myślała o tym co zdarzyło się w łazience. Był to dla niej cios, jednak najbardziej dziwiło ją to, że Draco niczego jej nie zrobił. Mimo tego jej nienawiść do niego zwiększyła się po tym wydarzeniu. Znała jego podłość, wiedziała do czego jest zdolny ale tego się nie spodziewała. Naiwna coraz bardziej wierzyła w jego słowa. Z każdą chwilą coraz bardziej łudziła się, że ten wredny Ślizogon się zmieni. Bez sensu. To Malfoy, nie mogła się dalej oszukiwać. On to ma we krwi...
Dziewczyna była już zmęczona tym wszystkim, ciągły płacz i zmartwienia tylko ją osłabiały. Na szczęście szybko zasnęła. Jednak sny nie pozwalały jej spać spokojnie.
- Hermiono, ktoś na ciebie czeka.
- Mamo, jest środek nocy! Powiedz żeby sobie poszedł.
- Wydaje mi się, że to coś pilnego.
- Co może być tak pilnego żeby zawracać komuś głowę o 1 w nocy?!
- Po prostu zejdź na dół.
- Eh... już schodzę. Blaise...? Skąd się tu wziąłeś?
- Hermiono, chyba musisz o czymś wiedzieć...
- Co się stało? Czemu masz taką minę? Blaise! O czym muszę wiedzieć?!
- Draco... on...
- Co on?!
- Przykro mi, naprawdę. Dzisiaj rano chciał żebym do ciebie przyszedł jeżeli... jeżeli on... po prostu weź ten list. Napisał go do ciebie już dawno, powinnaś go przeczytać.
- Nie, to nie prawda, on chyba nie... Blaise proszę, powiedz że to nieprawda!
- On nie żyje.
Hermiona obudziła się zlana potem. Długo nie mogła się opanować. Serce waliło jej jak oszalałe, trudno jej było złapać oddech. Poszukała różdżkę i natychmiast zapaliła małą naftową lampę stojącą obok jej łóżka. Nadal trzęsła się ze strachu gdy nagle usłyszała pukanie do okna. Była przerażona, spojrzała na zegar. Była dopiero 23:00. Zbliżyła się do okna i zobaczyła małą sówkę. Trochę ją to uspokoiło i wpuściła ją do środka. Ptak wleciał i upuścił na jej łóżko zielony list... przypomniała sobie swój sen. Kolejny raz czuła jak przyśpiesza jej serce.
Granger, poradziłaś sobie z ubraniem czy mam przyjść ci w tym pomóc? I nie krzycz już tyle bo inni próbują zasnąć. Ciekawi mnie tylko dlaczego w tych krzykach słyszałem swoje imię... Aż tak się stęskniłaś? Wiesz, wystarczyłaby jedna wiadomość.
D.M.
Cholera, Draco... coraz bardziej cię nienawidzę.
********
- Miona, możemy porozmawiać?
- Nie teraz Harry, śpieszę się na śniadanie. - dziewczyna nadal przybita swoim snem czym prędzej chciała znaleźć się w Wielkiej Sali i w spokoju coś zjeść. Minęła przyjaciela i przyśpieszyła kroku.
- Hermiona! - Potter krzyknął na nią, był coraz bardziej zdenerwowany zachowaniem swoich przyjaciół. - Nie obchodzi mnie, że się śpieszysz. Musimy pogadać i to w tej chwili!
- Harry... co się stało? No dobrze, dasz mi chociaż 10 min?
- Ok, za 10 min w moim dormitorium.
Dziewczyna pobiegła szybko do sali gdzie jeszcze nie wszyscy się pojawili. Wzięła ze stołu kilka grzanek i poszła w stronę wieży Gryffindoru. Całą drogę zastanawiała się o co chodzi Harry'emu. Śpieszyła się i nie zwracała uwagi na przechodzących obok uczniów aż w końcu wpadła na jednego z nich.
- Uważaj jak chodzisz!
- Wybacz Blaise, nie widziałam cię. - Hermiona wstała i zaczęła żałować, że trafiła na Zabiniego.
- To trzeba było z łaski swojej patrzeć przed siebie a nie taranować ludzi!
- Śpieszę się, nie zrobiłam tego specjalnie. Przepuść mnie, muszę iść.
- Nic mnie to nie interesuje, że musisz iść. Trzeba było wcześniej o tym pomyśleć. - Ślizgon złapał dziewczynę za nadgarstek tak mocno, że czuła przeszywający ból aż do ramienia.
- Puść mnie... to boli. - Gryfonka próbowała się wyrywać ale wiedziała, że nic jej to nie da.
- I ma boleć!
- Puść ją, niech idzie. - w głębi korytarza Hermiona zobaczyła znajomego blondyna.
- Co? Nie mów, że znowu będziesz bronił tą szlamę!
- Powiedziałem ci Diable, żebyś ją puścił. Skoro to szlama to nie powinieneś brudzić sobie nią rąk.
- Masz rację... - Blaise wypuścił wściekłą dziewczynę i zaczął wycierać sobie dłonie o szatę.
Draco przeszedł obok przyjaciela i podszedł do Hermiony. Spojrzał na nią z drwiącym uśmiechem czym jeszcze bardziej ją zdenerwował.
- Nienawidzę cię Malfoy.
- To dla mnie komplement Granger. - Ślizgon zaśmiał się i poszedł w stronę Wielkiej Sali a za nim ruszył Zabini.
Gryfonka była wściekła. Miała go już serdecznie dość. Weszła do pokoju Harry'ego cała roztrzęsiona.
- Zwariuję przez niego!
- Przez kogo? - Harry był zdziwiony zachowaniem Hermiony.
- Przez tego pieprzonego Malfoy'a! Nie chcę nawet go widzieć!
- Miona uspokój się, mam ważniejszą sprawę.
- Tak, niby jaką?
- Chodzi o Rona...
- Nie mam zamiaru o nim słuchać. - dziewczyna na myśl o nim jeszcze bardziej się zdenerwowała i chciała wyjść.
- Poczekaj! To naprawdę ważne. On się bardzo zmienił, nie wiem co się dzieje. Wczoraj chciał wyjąć różdżkę i walnąć we mnie zaklęciem ale przez złamaną rękę nie dał rady. Hermiona... martwi mnie to.
- Mnie jakoś nie bardzo, widocznie lubi niszczyć życie swoim "przyjaciołom".
- Właśnie... skoro jesteśmy jego przyjaciółmi to nie sądzisz, że powinniśmy mu pomóc?
- Wiesz, ja już chyba się nie wliczam w grono jego znajomych ale wrogów. Poza tym gdyby nie Draco to wylądowałabym w skrzydle szpitalnym.
- Nie rozumiem...
- Czego nie rozumiesz? Przecież byłeś przy tym, wiesz co się wydarzyło.
- Nie o to mi chodzi.
- Więc o co?!
- Jak tu weszłaś to powiedziałaś, że nie chcesz widzieć go na oczy, byłaś wściekła a teraz przyznałaś że cię obronił. - Harry usiadł w fotelu i czekał na jakieś wyjaśnienia.
- Nie to chciałam powiedzieć...
- Tak? To ciekaw jestem co miałaś na myśli mówiąc "gdyby nie Draco..."? Czekaj... już nie jest pieprzonym Malfoy'em? Hermiona, czy wy mi możecie w końcu wyjaśnić co się dzieje?! Martwię się o ciebie, Ginny też a ty o niczym nam nie mówisz. Myślisz, że nie zauważyliśmy co się dzieje między tobą a Malfoy'em? Cały Hogwart o tym plotkuje!
- Nic między nami się nie dzieje! Przepraszam Harry, opowiem ci wszystko tylko nie teraz.
- Za chwilę zaczynają się lekcje więc lepiej się pośpieszmy. Nie myśl, że ci odpuściłem... po zajęciach przyjdę do ciebie i chcę się dowiedzieć wszystkiego!
- Zgoda. Pośpieszmy się bo zostało nam tylko 5 min. - Hermiona lekko się uśmiechnęła i pobiegli na lekcję.
****
- No super! Wszystko zajęte. Tylko dwa miejsca wolne... - Hermiona rozejrzała się po klasie.
Jedno miejsce było obok Rona a drugie... po stronie Ślizgonów tuż przed ławką gdzie siedział Draco z Blaisem.
- No... to co wybierasz?
- Harry... chyba nie myślisz, że usiądę z Ronem?
- No racja, powodzenia.
- Dzięki, przyda mi się.
Hermiona podeszła do ławki gdzie było wolne miejsce obok jakiegoś Ślizgona. Znała go tylko z widzenia, nawet nie wiedziała jak się nazywa. Jednak nie to było problemem. Wiedziała, że Blaise nie da jej spokoju. Poza tym gdy Draco był w pobliżu nie mogła się na niczym skupić...
- No proszę, przenosisz się na ciemną stronę Granger? Czy może nie możesz beze mnie żyć?
- Zamknij się Malfoy.
- Uważaj na słowa Granger.
- Bo co?
- Bo w końcu wszyscy się dowiedzą o wczorajszym wydarzeniu.
- Nie zrobisz tego...
- Dobrze wiesz, że jestem zdolny do tego a nawet do gorszych rzeczy. Chcesz się przekonać?
- Nie mam na to najmniejszej ochoty.
- To już nie mój problem, do szantażu także jestem zdolny. Pilnuj się, Granger.
No to mam kolejne zmartwienie...
........................................................................................................
Miał być dopiero jutro ale miałam trochę wolnego czasu i napisałam wcześniej :)
Nie jestem z niego zbytnio zadowolona ale mam nadzieję, że chociaż trochę wam się spodoba.
Ponad 2 tys. wyświetleń, dzięki wieeeeelkie <3
9 rozdział pojawi się przez weekend :D
niedziela, 7 kwietnia 2013
7. Łazienka prefektów
- Stary co to było?!
- O co ci chodzi Blaise?
- O co?! O tą akcję ze szlamą! Na mózg ci padło żeby ją bronić? - Zabini był oburzony postawą przyjaciela.
- Daj mi spokój, chcę być sam. - Draco sam nie wiedział co się wydarzyło. Poszedł do swojego pokoju i rzucił się na łóżko.
On ma rację. Co ja wyprawiam? Coś ze mną jest nie tak, przecież to szlama. Gdyby ojciec się o tym dowiedział... od razu rzucił by we mnie Cruciatusem, to pewne. Nie mogę dopuścić na związek z kimś takim jak Granger. Cholera! Ja nie mogę dopuścić na żaden związek! Nigdy mnie nie interesowały te wszystkie naiwne dziewczyny, które aż błagały mnie abym z nimi był. Żadna nigdy nie zawróciła mi w głowie, żadna nie była dla mnie ważna. Dla mnie to zawsze była zabawa i nadal jest, tylko że coś się zmienia... a raczej ktoś mnie zmienia. Nie... tylko nie to. Blaise ma rację, na mózg mi chyba padło myśleć o Gryfonce, tym bardziej o Granger. Co mnie tak do niej ciągnie? Za każdym razem tonę w jej czekoladowych oczach, ten jej uśmiech... to wszystko mnie intryguje. Jest jedną wielką zagadką, którą chcę odkryć. Może to jest powodem? W końcu zawsze dostaję to czego chcę, może za bardzo się uparłem aby ją zdobyć. Mam nadzieję, że to minie, inaczej sam się potraktuję Cruciatusem...
Tym czasem w pokoju Hermiony...
- Hermiona jak się czujesz?
- Już lepiej, dziękuję Ginny.
- No to może opowiesz mi teraz co się dzieje? - dziewczyna była zaniepokojona o swoją przyjaciółkę bo wiedziała, że coś jest nie tak... nie tak z nią i Malfoy'em.
- A co ma się dziać? Wszystko jest w porządku. - Hermiona skłamała i podeszła do swojej półki, z której wyciągła dwa piwa kremowe. - Eh... tak naprawdę to chyba muszę z tobą o czymś porozmawiać.
- Wiedziałam, chodzi o Draco?
- Niestety.
- Nie wiem czy chcę to usłyszeć...
- Wiesz... sama nie chciałabym tego słuchać. Ja nawet nie chcę o tym myśleć... Przepraszam, że cię w to wciągam ale chyba muszę to w końcu z siebie wyrzucić. - Hermiona posmutniała, sama myśl o tym co się ostatnio działo całkiem ją przygnębiała.
- Nie przepraszaj. Jestem twoją przyjaciółką i zawsze ci pomogę, wiesz o tym doskonale. I proszę, opowiedz mi wszystko co się stało.
Hermiona opowiedziała Ginny wszystko co wydarzyło się w ciągu ostatnich dni. Poczuła ulgę kiedy w końcu to z siebie wyrzuciła ale bała się reakcji przyjaciółki.
- Wszystko jasne... ale czy ty... ty go kochasz prawda? - ruda zapytała się niepewnie ale spodziewała się jaka będzie odpowiedź.
- Nie wiem Ginny, naprawdę nie wiem. To wszystko miesza mi się w głowie. Z jednej strony go nienawidzę ale z drugiej...
- Ale z drugiej strony go kochasz...
- Nie. To nie tak... po prostu czuję się lepiej jak jest przy mnie, czuję ten spokój i bezpieczeństwo. Ja tak nie potrafię, przecież to nasz wróg, to Malfoy! Ginny, pomóż mi... wyciągnij mnie z tego, błagam. - Hermiona rozpłakała się, emocje wzięły w górę.
- Wiesz, że możesz na mnie liczyć. - Gryfonka podeszła do przyjaciółki i ją objęła. Nie mogła patrzeć na jej cierpienie. - Będzie dobrze.
Poniedziałek. Nowy tydzień, nowe wydarzenia. Hermiona obudziła się dość wcześnie i od razu poszła wziąć kąpiel. To ją zawsze uspokajało. Gdy zbliżała się już 7:00 ubrała na siebie szatę i zeszła na śniadanie. Po drodze spotkała Harry'ego i od razu poprawił jej się humor.
- Miona! Jak się czujesz?
- Dziękuję Harry, że się o mnie martwisz ale przysięgam, że jeszcze raz się ktoś o to zapyta a rzucę w nim jakimś zaklęciem.
- Przepraszam. Cieszę się, że poprawił ci się humor. Ale chyba musisz się pośpieszyć...
- Pośpieszyć? Mamy przecież jeszcze 10 min do śniadania.
- Ja tak... ale ty musisz się za chwilę stawić u profesor McGonagall, Malfoy nic ci nie powiedział?! - Harry był zdziwiony, że jego przyjaciółka o niczym nie wie.
- CO?! Nic mi nie mówił! Przeklęty Malfoy... No to muszę się pośpieszyć. Do zobaczenia na eliksirach.
Hermiona pożegnała się z Harry'm i czym prędzej pobiegła do gabinetu profesor McGonagall.
A niech cię Draco! Znowu coś knujesz! Przysięgam, tylko cię zobaczę a pożałujesz!
- Hej! Co jest? Na kogo tak narzekasz, Granger? Wyglądasz na wściekłą, Potter cię wkurzył? - Draco zaczął się śmiać widząc minę dziewczyny. - No przestań! Zaraz wybuchniesz z tej złości, haha !
- Malfoy! - Gryfonka zbliżyła się do niego z jeszcze bardziej groźną miną. Jednak gdy natknęła się na jego oczy... czuła, że cała złość zeszła a pojawił się ten przeklęty dreszcz. - Dlaczego to zrobiłeś...
- Co zrobiłem?
- Nieważne... daj mi spokój. - Hermiona nie chciała się z nim kłócić. Jedno jego spojrzenie przypomniało jej wczorajszy pocałunek.
- Nie no serio, o co ci chodzi Granger? Chyba nie o to co się wczoraj stało, co? W końcu ci się podobało. - Draco mówiąc to uśmiechnął się, jednak nie był to ten słodki uśmiech ale ten przeklęty uśmiech Malfoy'a oświadczający, że osiągnął to co chciał.
- Powiedziałam żebyś dał mi spokój, więc się odczep. - dziewczyna czuła, że łzy napływają jej do oczu ale na jej szczęście pojawiła się profesor McGonagall i wpuściła ich do swojego gabinetu.
- Mam do was tylko jedną sprawę. Nie chcę mieszać się w wasze prywatne relacje ale to co się wczoraj wydarzyło... naprawdę, nie wiem co się z wami dzieje! Panie Malfoy nie rozumiem jak mógł pan dopuścić się do czegoś takiego! To jest niewiarygodne, wszyscy na was patrzyli! Hermiono... mam nadzieję, że czujesz się już lepiej, tak?
- Tak, dziękuję pani profesor.
- Co?! Mi się obrywa a ona jest tak od razu usprawiedliwiona? - Draco oburzył się ale tak naprawdę to on sam martwił się o Gryfonkę.
- Dobrze wiem co się tam wydarzyło i nie widzę powodu aby obwiniać o to wszystko Hermionę, zresztą nie chce żadnego z was obwiniać. Ehh... chcę tylko was ostrzec że to jest ostatni raz kiedy przymykam oko na takie zachowanie. Teraz idźcie już na lekcję. A i jeszcze jedno... przyślij do mnie Wesley'a dobrze Hermiono? Jest w skrzydle szpitalnym ale myślę, że pani Pomfrey wypuści go już dzisiaj.
- Nie wiem czy to dobry pomysł pani pro...
- Ja to zrobię. - Draco przerwał dziewczynie, która była zdziwiona jego zachowaniem.
- Niech będzie, tylko bez żadnych kłótni!
- Postaram się, do widzenia.
- Czemu to zrobiłeś?
- Zwykłe dziękuję by wystarczyło Granger.
- Ale... eh... dziękuję Draco.
- Nie ma sprawy a teraz daj mi spokój z łaski swojej.
Ślizgon skręcił w korytarz i poszedł w stronę skrzydła szpitalnego, Hermiona natomiast zeszła do lochów i weszła do klasy. Lekcja już się zaczęła ale Snape nawet nie zwrócił na nią uwagi. Usiadła obok Ginny i próbowała skupić się na przygotowaniu eliksiru amortencji. Nie wychodziło jej to, zastanawiała się czemu Draco jeszcze nie wrócił...
Reszta lekcji minęła dość szybko. Malfoy pojawił się już podczas Historii Magii i z tego co zauważyła odzyskał swój dobry humor. Hermiona nie myślała już o niczym innym jak tylko o kolejnej, długiej, odprężającej kąpieli. Czym prędzej pobiegła do swojego pokoju i odłożyła książki na półkę. Weszła do łazienki, ściągnęła szatę i rzuciła się do ogromnego basenu. To była jedna z najprzyjemniejszych rzeczy, do której dostęp mieli tylko prefekci. Gryfonka uwielbiała pływać, zanurzała się w wodzie i zapominała o wszystkich problemach. Siedziała w niej już ponad pół godziny gdy usłyszała, że ktoś otwiera drzwi.
- No nie, tylko nie to...
- Znowu ty?! - w drzwiach łazienki pojawił się przystojny blondyn.
- Wyjdź stąd Malfoy! - Hermiona była przerażona i czym prędzej owinęła się w ręcznik.
- Ani mi się śni przegapić taką okazję Granger... - na jego twarzy pojawił się kolejny podstępny uśmiech...
- Ja nie żartuję... wyjdź stąd.
- A jak nie? To co mi zrobisz? - Draco podszedł do niej i spojrzał głęboko w jej oczy.
- Przestań... - dziewczyna czuła się bezsilna. Jej ciało natychmiast przeszywał znany dreszcz...
- Dobrze wiesz, że nie przestanę. - Ślizgon nadal wpatrywał się w jej oczy ani na chwilę nie spuszczając wzroku.
Trwali tak przez dłuższą chwilę. Hermiona nie mogła się nawet wyrwać, była sparaliżowana jego wzrokiem. Nie chciała nawet myśleć o tym co się za chwilę stanie. Czuła jak ręcznik powoli zsuwa się z jej ciała. Draco był bardziej pewny siebie, przyciągnął dziewczynę łapiąc ją w talii. Szyderczo się uśmiechał, wiedział że Gryfonka nie jest w stanie przerwać tego co się teraz dzieje. Kolejny raz Draco Malfoy osiąga to co chce. To czego pragnie od kilku dni może mieć teraz na wyciągnięcie ręki. Ich twarze niemal się stykały. Hermiona próbowała się otrząsnąć ale nic z tego... Poczuła jak całuje ją w kącik ust. Serce biło jej coraz mocniej. Przymknęła oczy, z których zaczęły spływać łzy. Gdy odważyła się je otworzyć zobaczyła, że stoi sama. Rozejrzała się. Obok niej leżał ręcznik a w drzwiach zobaczyła blondyna uśmiechającego się w jej stronę.
- Nieziemski widok Granger. - puścił do niej oko i wyszedł.
............................................................................
Następny rozdział pojawi się już w środę więc długo nie będziecie czekać :)
Mam nadzieję, że ten wam się spodoba i nie będziecie źli że tak szybko wszystko się dzieje. Po prostu tak planowałam :)
KOLEJNY RAZ DZIĘKUJĘ ZA WSZYSTKIE KOMENTARZE <3
Zachęcają mnie do pisania, tak samo jak wszystkie wasze nominacje, dzięki wielkie!
Jak zauważyliście zmieniłam wygląd. Doszłam do wniosku, że teraz będzie się go lepiej czytało i teraz podoba mi się bardziej ^^
Miłego czytania! :)
- O co ci chodzi Blaise?
- O co?! O tą akcję ze szlamą! Na mózg ci padło żeby ją bronić? - Zabini był oburzony postawą przyjaciela.
- Daj mi spokój, chcę być sam. - Draco sam nie wiedział co się wydarzyło. Poszedł do swojego pokoju i rzucił się na łóżko.
On ma rację. Co ja wyprawiam? Coś ze mną jest nie tak, przecież to szlama. Gdyby ojciec się o tym dowiedział... od razu rzucił by we mnie Cruciatusem, to pewne. Nie mogę dopuścić na związek z kimś takim jak Granger. Cholera! Ja nie mogę dopuścić na żaden związek! Nigdy mnie nie interesowały te wszystkie naiwne dziewczyny, które aż błagały mnie abym z nimi był. Żadna nigdy nie zawróciła mi w głowie, żadna nie była dla mnie ważna. Dla mnie to zawsze była zabawa i nadal jest, tylko że coś się zmienia... a raczej ktoś mnie zmienia. Nie... tylko nie to. Blaise ma rację, na mózg mi chyba padło myśleć o Gryfonce, tym bardziej o Granger. Co mnie tak do niej ciągnie? Za każdym razem tonę w jej czekoladowych oczach, ten jej uśmiech... to wszystko mnie intryguje. Jest jedną wielką zagadką, którą chcę odkryć. Może to jest powodem? W końcu zawsze dostaję to czego chcę, może za bardzo się uparłem aby ją zdobyć. Mam nadzieję, że to minie, inaczej sam się potraktuję Cruciatusem...
Tym czasem w pokoju Hermiony...
- Hermiona jak się czujesz?
- Już lepiej, dziękuję Ginny.
- No to może opowiesz mi teraz co się dzieje? - dziewczyna była zaniepokojona o swoją przyjaciółkę bo wiedziała, że coś jest nie tak... nie tak z nią i Malfoy'em.
- A co ma się dziać? Wszystko jest w porządku. - Hermiona skłamała i podeszła do swojej półki, z której wyciągła dwa piwa kremowe. - Eh... tak naprawdę to chyba muszę z tobą o czymś porozmawiać.
- Wiedziałam, chodzi o Draco?
- Niestety.
- Nie wiem czy chcę to usłyszeć...
- Wiesz... sama nie chciałabym tego słuchać. Ja nawet nie chcę o tym myśleć... Przepraszam, że cię w to wciągam ale chyba muszę to w końcu z siebie wyrzucić. - Hermiona posmutniała, sama myśl o tym co się ostatnio działo całkiem ją przygnębiała.
- Nie przepraszaj. Jestem twoją przyjaciółką i zawsze ci pomogę, wiesz o tym doskonale. I proszę, opowiedz mi wszystko co się stało.
Hermiona opowiedziała Ginny wszystko co wydarzyło się w ciągu ostatnich dni. Poczuła ulgę kiedy w końcu to z siebie wyrzuciła ale bała się reakcji przyjaciółki.
- Wszystko jasne... ale czy ty... ty go kochasz prawda? - ruda zapytała się niepewnie ale spodziewała się jaka będzie odpowiedź.
- Nie wiem Ginny, naprawdę nie wiem. To wszystko miesza mi się w głowie. Z jednej strony go nienawidzę ale z drugiej...
- Ale z drugiej strony go kochasz...
- Nie. To nie tak... po prostu czuję się lepiej jak jest przy mnie, czuję ten spokój i bezpieczeństwo. Ja tak nie potrafię, przecież to nasz wróg, to Malfoy! Ginny, pomóż mi... wyciągnij mnie z tego, błagam. - Hermiona rozpłakała się, emocje wzięły w górę.
- Wiesz, że możesz na mnie liczyć. - Gryfonka podeszła do przyjaciółki i ją objęła. Nie mogła patrzeć na jej cierpienie. - Będzie dobrze.
Poniedziałek. Nowy tydzień, nowe wydarzenia. Hermiona obudziła się dość wcześnie i od razu poszła wziąć kąpiel. To ją zawsze uspokajało. Gdy zbliżała się już 7:00 ubrała na siebie szatę i zeszła na śniadanie. Po drodze spotkała Harry'ego i od razu poprawił jej się humor.
- Miona! Jak się czujesz?
- Dziękuję Harry, że się o mnie martwisz ale przysięgam, że jeszcze raz się ktoś o to zapyta a rzucę w nim jakimś zaklęciem.
- Przepraszam. Cieszę się, że poprawił ci się humor. Ale chyba musisz się pośpieszyć...
- Pośpieszyć? Mamy przecież jeszcze 10 min do śniadania.
- Ja tak... ale ty musisz się za chwilę stawić u profesor McGonagall, Malfoy nic ci nie powiedział?! - Harry był zdziwiony, że jego przyjaciółka o niczym nie wie.
- CO?! Nic mi nie mówił! Przeklęty Malfoy... No to muszę się pośpieszyć. Do zobaczenia na eliksirach.
Hermiona pożegnała się z Harry'm i czym prędzej pobiegła do gabinetu profesor McGonagall.
A niech cię Draco! Znowu coś knujesz! Przysięgam, tylko cię zobaczę a pożałujesz!
- Hej! Co jest? Na kogo tak narzekasz, Granger? Wyglądasz na wściekłą, Potter cię wkurzył? - Draco zaczął się śmiać widząc minę dziewczyny. - No przestań! Zaraz wybuchniesz z tej złości, haha !
- Malfoy! - Gryfonka zbliżyła się do niego z jeszcze bardziej groźną miną. Jednak gdy natknęła się na jego oczy... czuła, że cała złość zeszła a pojawił się ten przeklęty dreszcz. - Dlaczego to zrobiłeś...
- Co zrobiłem?
- Nieważne... daj mi spokój. - Hermiona nie chciała się z nim kłócić. Jedno jego spojrzenie przypomniało jej wczorajszy pocałunek.
- Nie no serio, o co ci chodzi Granger? Chyba nie o to co się wczoraj stało, co? W końcu ci się podobało. - Draco mówiąc to uśmiechnął się, jednak nie był to ten słodki uśmiech ale ten przeklęty uśmiech Malfoy'a oświadczający, że osiągnął to co chciał.
- Powiedziałam żebyś dał mi spokój, więc się odczep. - dziewczyna czuła, że łzy napływają jej do oczu ale na jej szczęście pojawiła się profesor McGonagall i wpuściła ich do swojego gabinetu.
- Mam do was tylko jedną sprawę. Nie chcę mieszać się w wasze prywatne relacje ale to co się wczoraj wydarzyło... naprawdę, nie wiem co się z wami dzieje! Panie Malfoy nie rozumiem jak mógł pan dopuścić się do czegoś takiego! To jest niewiarygodne, wszyscy na was patrzyli! Hermiono... mam nadzieję, że czujesz się już lepiej, tak?
- Tak, dziękuję pani profesor.
- Co?! Mi się obrywa a ona jest tak od razu usprawiedliwiona? - Draco oburzył się ale tak naprawdę to on sam martwił się o Gryfonkę.
- Dobrze wiem co się tam wydarzyło i nie widzę powodu aby obwiniać o to wszystko Hermionę, zresztą nie chce żadnego z was obwiniać. Ehh... chcę tylko was ostrzec że to jest ostatni raz kiedy przymykam oko na takie zachowanie. Teraz idźcie już na lekcję. A i jeszcze jedno... przyślij do mnie Wesley'a dobrze Hermiono? Jest w skrzydle szpitalnym ale myślę, że pani Pomfrey wypuści go już dzisiaj.
- Nie wiem czy to dobry pomysł pani pro...
- Ja to zrobię. - Draco przerwał dziewczynie, która była zdziwiona jego zachowaniem.
- Niech będzie, tylko bez żadnych kłótni!
- Postaram się, do widzenia.
- Czemu to zrobiłeś?
- Zwykłe dziękuję by wystarczyło Granger.
- Ale... eh... dziękuję Draco.
- Nie ma sprawy a teraz daj mi spokój z łaski swojej.
Ślizgon skręcił w korytarz i poszedł w stronę skrzydła szpitalnego, Hermiona natomiast zeszła do lochów i weszła do klasy. Lekcja już się zaczęła ale Snape nawet nie zwrócił na nią uwagi. Usiadła obok Ginny i próbowała skupić się na przygotowaniu eliksiru amortencji. Nie wychodziło jej to, zastanawiała się czemu Draco jeszcze nie wrócił...
Reszta lekcji minęła dość szybko. Malfoy pojawił się już podczas Historii Magii i z tego co zauważyła odzyskał swój dobry humor. Hermiona nie myślała już o niczym innym jak tylko o kolejnej, długiej, odprężającej kąpieli. Czym prędzej pobiegła do swojego pokoju i odłożyła książki na półkę. Weszła do łazienki, ściągnęła szatę i rzuciła się do ogromnego basenu. To była jedna z najprzyjemniejszych rzeczy, do której dostęp mieli tylko prefekci. Gryfonka uwielbiała pływać, zanurzała się w wodzie i zapominała o wszystkich problemach. Siedziała w niej już ponad pół godziny gdy usłyszała, że ktoś otwiera drzwi.
- No nie, tylko nie to...
- Znowu ty?! - w drzwiach łazienki pojawił się przystojny blondyn.
- Wyjdź stąd Malfoy! - Hermiona była przerażona i czym prędzej owinęła się w ręcznik.
- Ani mi się śni przegapić taką okazję Granger... - na jego twarzy pojawił się kolejny podstępny uśmiech...
- Ja nie żartuję... wyjdź stąd.
- A jak nie? To co mi zrobisz? - Draco podszedł do niej i spojrzał głęboko w jej oczy.
- Przestań... - dziewczyna czuła się bezsilna. Jej ciało natychmiast przeszywał znany dreszcz...
- Dobrze wiesz, że nie przestanę. - Ślizgon nadal wpatrywał się w jej oczy ani na chwilę nie spuszczając wzroku.
Trwali tak przez dłuższą chwilę. Hermiona nie mogła się nawet wyrwać, była sparaliżowana jego wzrokiem. Nie chciała nawet myśleć o tym co się za chwilę stanie. Czuła jak ręcznik powoli zsuwa się z jej ciała. Draco był bardziej pewny siebie, przyciągnął dziewczynę łapiąc ją w talii. Szyderczo się uśmiechał, wiedział że Gryfonka nie jest w stanie przerwać tego co się teraz dzieje. Kolejny raz Draco Malfoy osiąga to co chce. To czego pragnie od kilku dni może mieć teraz na wyciągnięcie ręki. Ich twarze niemal się stykały. Hermiona próbowała się otrząsnąć ale nic z tego... Poczuła jak całuje ją w kącik ust. Serce biło jej coraz mocniej. Przymknęła oczy, z których zaczęły spływać łzy. Gdy odważyła się je otworzyć zobaczyła, że stoi sama. Rozejrzała się. Obok niej leżał ręcznik a w drzwiach zobaczyła blondyna uśmiechającego się w jej stronę.
- Nieziemski widok Granger. - puścił do niej oko i wyszedł.
............................................................................
Następny rozdział pojawi się już w środę więc długo nie będziecie czekać :)
Mam nadzieję, że ten wam się spodoba i nie będziecie źli że tak szybko wszystko się dzieje. Po prostu tak planowałam :)
KOLEJNY RAZ DZIĘKUJĘ ZA WSZYSTKIE KOMENTARZE <3
Zachęcają mnie do pisania, tak samo jak wszystkie wasze nominacje, dzięki wielkie!
Jak zauważyliście zmieniłam wygląd. Doszłam do wniosku, że teraz będzie się go lepiej czytało i teraz podoba mi się bardziej ^^
Miłego czytania! :)
poniedziałek, 1 kwietnia 2013
The Versatile Blogger
Zasady:
1. Podziękować nominującemu na blogu.
2. Ujawnić 7 faktów o sobie.
3. Nominować 10 blogów, które twoim zdaniem na to zasługują.
4. Poinformować o tym fakcie autorów nominowanego bloga.
Zostałam nominowana przez Kath<3, Mała i Lady Charlotte, bardzo bardzo dziękuję <3
7 faktów o mnie:
1. Mam najlepszą kuzynkę na świecie ^^
2. Z natury jestem samotnikiem.
3. Jestem marzycielką, uwielbiam w ciszy i spokoju wymyślać własne historie.
4. Mam 17 lat i chodzę do liceum ( kl. humanistyczno-prawna ) :)
5. Moimi ulubionymi postaciami z Harry'ego Potter'a są: Draco Malfoy i Syriusz Black *.-
6. Marzę o studiach dziennikarskich ( Kraków ) :D
7. Interesuję się Hiszpanią, a w szczególności Barceloną ;)
Blogi, które nominuję:
1. http://dramione-lovers.blogspot.com/
2. http://moja-wersja-idramione.blogspot.com/
3. http://dramione-historie.blogspot.com/
4. http://ciemneijasnekoloryswiata.blogspot.com/
5. http://dramioneblo.blogspot.com/
6. http://annother--reality.blogspot.com/
7. http://szkola-uczuc-dramione.blog.onet.pl/
8. http://karuzelauczucdramione.blogspot.com/
9. http://niesmiertelne-rzeczy.blogspot.com/
10. http://melodies-of-love.blogspot.com/
1. Podziękować nominującemu na blogu.
2. Ujawnić 7 faktów o sobie.
3. Nominować 10 blogów, które twoim zdaniem na to zasługują.
4. Poinformować o tym fakcie autorów nominowanego bloga.
Zostałam nominowana przez Kath<3, Mała i Lady Charlotte, bardzo bardzo dziękuję <3
7 faktów o mnie:
1. Mam najlepszą kuzynkę na świecie ^^
2. Z natury jestem samotnikiem.
3. Jestem marzycielką, uwielbiam w ciszy i spokoju wymyślać własne historie.
4. Mam 17 lat i chodzę do liceum ( kl. humanistyczno-prawna ) :)
5. Moimi ulubionymi postaciami z Harry'ego Potter'a są: Draco Malfoy i Syriusz Black *.-
6. Marzę o studiach dziennikarskich ( Kraków ) :D
7. Interesuję się Hiszpanią, a w szczególności Barceloną ;)
Blogi, które nominuję:
1. http://dramione-lovers.blogspot.com/
2. http://moja-wersja-idramione.blogspot.com/
3. http://dramione-historie.blogspot.com/
4. http://ciemneijasnekoloryswiata.blogspot.com/
5. http://dramioneblo.blogspot.com/
6. http://annother--reality.blogspot.com/
7. http://szkola-uczuc-dramione.blog.onet.pl/
8. http://karuzelauczucdramione.blogspot.com/
9. http://niesmiertelne-rzeczy.blogspot.com/
10. http://melodies-of-love.blogspot.com/
niedziela, 31 marca 2013
6. Dziękuję, że jesteś.
Zaskoczona Hermiona usiadła na łóżku i ze łzami w oczach wmawiała sobie, że więcej się to nie powtórzy. Próbowała zasnąć, jednak jej próby wyrzucenia Draco ze swojej głowy nie powiodły się. Całą noc biła się ze swoimi myślami na marne. Była na niego wściekła, jednak bardziej obwiniała siebie, że mu uległa. Zastanawiała się co będzie dalej, w końcu nie ucieknie od niego, muszą razem prowadzić zajęcia i zorganizować bal.
Gdy zegary wskazywały godzinę 8:00 Gryfonka niechętnie zeszła na śniadanie. Poczuła ulgę gdy zeszła z wieży, nie spotkała po drodze Malfoy'a, tyle dobrze... Nawet w Wielkiej Sali nie dostrzegła nigdzie blondwłosego Ślizgona. Zdziwiło ją to ale teraz miała inny problem. Chciała usiąść na swoim stałym miejscu ale coś ją powstrzymało. Ruda czupryna jej byłego chłopaka odciągła ją od myśli krążących wokół Draco.
- Miona! Co ci się stało? Wyglądasz okropnie! - Ron zawołał na nią gdy tylko ją zobaczył i udawał jakby nigdy nic się nie stało. Jednak jego słowa wcale nie były pocieszające... Hermiona już otwierała usta by powiedzieć mu żeby uważał na słowa ale ktoś ją wyprzedził.
- Weasley, jak zawsze gentelman. Ty chyba lustra w domu nie masz... no tak zapomniałem, nie stać cię na nie.
Koło Hermiony znikąd pojawił się Draco. Wcześniej nie chciała go widzieć a teraz w duchu dziękowała mu, że utarł nosa Ronowi. Sama nie miała ochoty na sprzeczki z nim. Stała cicho i obserwowała rozwój wydarzeń.
- Malfoy! Nie mieszaj się w nie swoje sprawy!
- Obraziłeś ją, więc to także moja sprawa. Ostrzegam cię Weasley, żeby to się nie powtórzyło.
- Nie obraziłem jej! I jaka twoja sprawy?! Miona, nie mów mi, że chodzisz z tym arystokratą!
Ron był cały czerwony ze złości, wstał od stołu i podszedł do Hermiony z podniesioną ręką.
- Radzę ci się odsunąć. - Malfoy z opanowaniem w głosie zwracał uwagę rudemu, trzymał się jednak z boku.
- Ron uspokój się i usiądź. - do rozmowy włączył się Harry, który bał się o Hermionę.
Gdy zegary wskazywały godzinę 8:00 Gryfonka niechętnie zeszła na śniadanie. Poczuła ulgę gdy zeszła z wieży, nie spotkała po drodze Malfoy'a, tyle dobrze... Nawet w Wielkiej Sali nie dostrzegła nigdzie blondwłosego Ślizgona. Zdziwiło ją to ale teraz miała inny problem. Chciała usiąść na swoim stałym miejscu ale coś ją powstrzymało. Ruda czupryna jej byłego chłopaka odciągła ją od myśli krążących wokół Draco.
- Miona! Co ci się stało? Wyglądasz okropnie! - Ron zawołał na nią gdy tylko ją zobaczył i udawał jakby nigdy nic się nie stało. Jednak jego słowa wcale nie były pocieszające... Hermiona już otwierała usta by powiedzieć mu żeby uważał na słowa ale ktoś ją wyprzedził.
- Weasley, jak zawsze gentelman. Ty chyba lustra w domu nie masz... no tak zapomniałem, nie stać cię na nie.
Koło Hermiony znikąd pojawił się Draco. Wcześniej nie chciała go widzieć a teraz w duchu dziękowała mu, że utarł nosa Ronowi. Sama nie miała ochoty na sprzeczki z nim. Stała cicho i obserwowała rozwój wydarzeń.
- Malfoy! Nie mieszaj się w nie swoje sprawy!
- Obraziłeś ją, więc to także moja sprawa. Ostrzegam cię Weasley, żeby to się nie powtórzyło.
- Nie obraziłem jej! I jaka twoja sprawy?! Miona, nie mów mi, że chodzisz z tym arystokratą!
Ron był cały czerwony ze złości, wstał od stołu i podszedł do Hermiony z podniesioną ręką.
- Radzę ci się odsunąć. - Malfoy z opanowaniem w głosie zwracał uwagę rudemu, trzymał się jednak z boku.
- Ron uspokój się i usiądź. - do rozmowy włączył się Harry, który bał się o Hermionę.
- Przymknijcie się nie z wami teraz gadam! - mówiąc to Weasley coraz bardziej zbliżał się do przerażonej dziewczyny. - No słucham, to przez niego zerwaliśmy tak? Ten wstrętny Ślizgon zawrócił w głowie! Od jak dawna ukrywasz to przede mną, co?!
- Ron ja nie... nigdy cię nie zdradzałam!
- Kłamiesz! W nic ci już nie wierzę! - Ron zamachnął się i o mało co jego ręka nie wylądowałaby na twarzy Hermiony gdyby nie...
- Powiedziałem coś... - Draco chwycił rękę Rona przed samą twarzą dziewczyny jakby spodziewał się co rudzielec zamierza zrobić. Wygiął ją a Gryfon zawył z bólu. - Nie dość, że obrażasz ją bezpodstawnie to jeszcze podnosisz na nią rękę. Nieładnie Weasley...
Blondyn puścił wściekłego chłopaka i podszedł do Hermiony, która trzęsła się ze strachu. Objął ją a ta natychmiast się do niego wtuliła co jeszcze bardziej rozwścieczyło Rona. Kolejny raz do niej podszedł ale tym razem Draco nie pozwolił mu się zbliżyć nawet na metr. Dziewczyna przylegała do niego coraz bardziej drżąc. Ślizgon trzymał ją delikatnie w objęciach dając jej do zrozumienia, że jest bezpieczna. Bezpieczna bo jest z nim. Jednak Weasley nie dawał za wygraną, widok jego byłej dziewczyny z Malfoy'em doprowadzał go do szału. Draco pocałował Hermionę w czoło i mrugnął do Harrego dając mu znać aby ją stąd zabrał. Gdy tylko Potter podszedł do nich Malfoy wypuścił Hermionę z objęć i z zaufaniem odesłał ją z jej przyjacielem. Gryfonka dopiero wychodząc z sali zauważyła, że niemal cały Hogwart był zebrany wokół nich, obserwując niecodzienne zdarzenie. Gdy już razem z Harrym wychodziła z sali, dołączyła do nich Ginny zalana łzami.
- Hermi, naprawdę nie wiem jak on mógł... przepraszam cię za niego.
- Daj spokój Ginny, Miona jest cała roztrzęsiona, zaprowadźmy ją do jej pokoju.
- Ron ja nie... nigdy cię nie zdradzałam!
- Kłamiesz! W nic ci już nie wierzę! - Ron zamachnął się i o mało co jego ręka nie wylądowałaby na twarzy Hermiony gdyby nie...
- Powiedziałem coś... - Draco chwycił rękę Rona przed samą twarzą dziewczyny jakby spodziewał się co rudzielec zamierza zrobić. Wygiął ją a Gryfon zawył z bólu. - Nie dość, że obrażasz ją bezpodstawnie to jeszcze podnosisz na nią rękę. Nieładnie Weasley...
Blondyn puścił wściekłego chłopaka i podszedł do Hermiony, która trzęsła się ze strachu. Objął ją a ta natychmiast się do niego wtuliła co jeszcze bardziej rozwścieczyło Rona. Kolejny raz do niej podszedł ale tym razem Draco nie pozwolił mu się zbliżyć nawet na metr. Dziewczyna przylegała do niego coraz bardziej drżąc. Ślizgon trzymał ją delikatnie w objęciach dając jej do zrozumienia, że jest bezpieczna. Bezpieczna bo jest z nim. Jednak Weasley nie dawał za wygraną, widok jego byłej dziewczyny z Malfoy'em doprowadzał go do szału. Draco pocałował Hermionę w czoło i mrugnął do Harrego dając mu znać aby ją stąd zabrał. Gdy tylko Potter podszedł do nich Malfoy wypuścił Hermionę z objęć i z zaufaniem odesłał ją z jej przyjacielem. Gryfonka dopiero wychodząc z sali zauważyła, że niemal cały Hogwart był zebrany wokół nich, obserwując niecodzienne zdarzenie. Gdy już razem z Harrym wychodziła z sali, dołączyła do nich Ginny zalana łzami.
- Hermi, naprawdę nie wiem jak on mógł... przepraszam cię za niego.
- Daj spokój Ginny, Miona jest cała roztrzęsiona, zaprowadźmy ją do jej pokoju.
- Co się stało?
- No witam księżniczkę, dość długo spałaś.
- Malfoy? Co ty tu robisz?
- Co robię? Hmm... od kilku godzin siedzę tutaj i czekam aż się obudzisz.
- A gdzie Harry i Ginny? Co z Ronem...? Draco... Masz podbite oko!
- Weasley'owi raz się poszczęściło i oberwałem... Nie wyszło mu to na dobre bo właśnie leży w skrzydle szpitalnym. Czemu ty się o niego pytasz?! Martwisz się?! - Malfoy robił się wściekły na samą myśl o tym rudzielcu a teraz... zżerała go zazdrość.
- No witam księżniczkę, dość długo spałaś.
- Malfoy? Co ty tu robisz?
- Co robię? Hmm... od kilku godzin siedzę tutaj i czekam aż się obudzisz.
- A gdzie Harry i Ginny? Co z Ronem...? Draco... Masz podbite oko!
- Weasley'owi raz się poszczęściło i oberwałem... Nie wyszło mu to na dobre bo właśnie leży w skrzydle szpitalnym. Czemu ty się o niego pytasz?! Martwisz się?! - Malfoy robił się wściekły na samą myśl o tym rudzielcu a teraz... zżerała go zazdrość.
- Nie, przestań to nie tak.
- A jak? Mogłem się tego spodziewać...
- Czego spodziewać? Przecież nie...
- Co nie?! Wiedziałem, wiedziałem że ci na nim zależy. Mimo, że tak cię krzywdzi! Dlaczego ty się tak o niego martwisz? To zwykły...
Draco nie zdążył dokończyć zdania bo dziewczyna wpiła mu się w usta. Całowała go coraz mocniej a on odwzajemniał jej pocałunki. Po chwili jednak odsunął się.
- Ał...
- Zapomniałam... mój bohaterze, bardzo cię boli?
- Chyba bardzo skoro przerwałem tak wspaniałą chwilę, co? - Draco delikatnie się zaśmiał.
- Coś mi się wydaję skarbie, że będziesz musiał odwiedzić panią Pomfrey...
- Co ty powiedziałaś?
- Powiedziałam, że będziesz musiał...
- Nie to! To wcześniej. - Ślizgon pochylił się nad dziewczyną i wpatrywał głęboko w jej czekoladowe oczy. - Powtórz to.
- Draco nie wiem o co ci chodzi, przestań.
Hermiona drżała, tym razem nie ze strachu. Poczuła ten sam dreszcz, który towarzyszył jej wczorajszego wieczoru. Taki dreszcz wywoływał u niej tylko Draco Malfoy.
- Dobrze wiesz o co mi chodzi a ja chcę usłyszeć to jeszcze raz, z twoich ust.
Ich twarze dzielił zaledwie centymetr a Hermiona czuła, że opiera się już o ścianę łóżka. Nie miała już wyjścia...
- Więc jak? Usłyszę jeszcze raz... czy mam wymusić to na tobie? - jego zadziorny uśmiech sprawiał, że dziewczyna coraz bardziej mu się poddawała.
- Skarbie niczego nie mu...
Miona poczuła miękkie usta jej wybawcy. Była to najpiękniejsza chwila w jej życiu i chciała aby trwała wiecznie. Dziękuję ci, że jesteś Draco...
- A jak? Mogłem się tego spodziewać...
- Czego spodziewać? Przecież nie...
- Co nie?! Wiedziałem, wiedziałem że ci na nim zależy. Mimo, że tak cię krzywdzi! Dlaczego ty się tak o niego martwisz? To zwykły...
Draco nie zdążył dokończyć zdania bo dziewczyna wpiła mu się w usta. Całowała go coraz mocniej a on odwzajemniał jej pocałunki. Po chwili jednak odsunął się.
- Ał...
- Zapomniałam... mój bohaterze, bardzo cię boli?
- Chyba bardzo skoro przerwałem tak wspaniałą chwilę, co? - Draco delikatnie się zaśmiał.
- Coś mi się wydaję skarbie, że będziesz musiał odwiedzić panią Pomfrey...
- Co ty powiedziałaś?
- Powiedziałam, że będziesz musiał...
- Nie to! To wcześniej. - Ślizgon pochylił się nad dziewczyną i wpatrywał głęboko w jej czekoladowe oczy. - Powtórz to.
- Draco nie wiem o co ci chodzi, przestań.
Hermiona drżała, tym razem nie ze strachu. Poczuła ten sam dreszcz, który towarzyszył jej wczorajszego wieczoru. Taki dreszcz wywoływał u niej tylko Draco Malfoy.
- Dobrze wiesz o co mi chodzi a ja chcę usłyszeć to jeszcze raz, z twoich ust.
Ich twarze dzielił zaledwie centymetr a Hermiona czuła, że opiera się już o ścianę łóżka. Nie miała już wyjścia...
- Więc jak? Usłyszę jeszcze raz... czy mam wymusić to na tobie? - jego zadziorny uśmiech sprawiał, że dziewczyna coraz bardziej mu się poddawała.
- Skarbie niczego nie mu...
Miona poczuła miękkie usta jej wybawcy. Była to najpiękniejsza chwila w jej życiu i chciała aby trwała wiecznie. Dziękuję ci, że jesteś Draco...
...............................................................................................
Tym razem rozdział dodany szybciej. Szczerze mówiąc jestem z niego zadowolona bardziej niż z poprzednich ^^
Anyway... jest on dla mnie szczególny i chcę go zadedykować mojej najwspanialszej i najukochańszej kuzynce na świecie ! ;3 Nacyk debilu, to za tą wenę, którą dzięki Tobie mam <3
Następna notka pojawi się 6 lub 7 kwietnia, mam nadzieję że wytrwacie tyle! :)
Ps. Zostawiajcie po sobie ślad i komentujcie ;>
Anyway... jest on dla mnie szczególny i chcę go zadedykować mojej najwspanialszej i najukochańszej kuzynce na świecie ! ;3 Nacyk debilu, to za tą wenę, którą dzięki Tobie mam <3
Następna notka pojawi się 6 lub 7 kwietnia, mam nadzieję że wytrwacie tyle! :)
Ps. Zostawiajcie po sobie ślad i komentujcie ;>
czwartek, 28 marca 2013
5. Kocham cię.
I co ja mam teraz zrobić? Hermiona dość długo zastanawiała się zanim podjęła decyzję. Zostało jej 20 min do spotkania. Jak najszybciej wyciągła swoje ubrania z walizek. Była na niego wściekła ale chciała wyglądać jak najlepiej. Znalazła to co szukała. Ubrała swoją ulubioną, dość obcisłą, białą bluzkę i zielone spodnie. Zostało 5 min... pojawiły się kolejne wahania. Nie, to pewnie jego kolejne zagrania, nie powinnam się teraz z nim spotykać. Ale jeżeli tego nie zrobię to chyba nie zasnę... W końcu co mi szkodzi? Dobra, zostały mi 2 min, idę.
Hermiona wyszła ze swojego pokoju, Draco nigdzie nie było. Usiadła przy kominku i zaczęła żałować, że zgodziła się tutaj przyjść. Czekała już 10 min a Ślizgon się nie pojawiał. Miała tego dość, wstała i zmierzała do drzwi swojego pokoju gdy nagle ktoś ją zatrzymał. Dreszcze... i to przyjemne ciepło na jej ciele. Poczuła znajomy dotyk na swoich biodrach. Dłonie blondyna delikatnie objęły ją w pasie.
- Chyba nie myślałaś, że cię wystawię? - wyszeptał jej do ucha po czym jedną ręką zgarnął włosy opadające na jej czoło.
- Ja... nie... Draco, prosiłam cię żebyś...
- Ciii... dobrze pamiętam o co mnie prosiłaś ale obawiam się, że nie mogę ci tego obiecać.
Draco widząc, że Hermiona nie stawia mu żadnych oporów posuwał się coraz dalej. Czuł się pewny ale czuł też, że ta Gryfonka jest inna niż reszta dziewczyn z którymi się spotykał. Co prawda było ich wiele ale przy żadnej nigdy nie odczuwał czegoś takiego. Chciał aby zawsze było tak jak teraz. Tylko oni i nikt więcej. Niestety nie trwało to długo.
- Nie! Nie nabierzesz mnie na te gierki! - Hermiona otrząsnęła się i wyrwała z objęć Malfoya.
- Jakie gierki? Granger, co ty gadasz? Myślisz, że zawracałbym sobie głowę na gierki z kimś takim jak ty?
- Z kimś takim jak ja?! Od razu powiedz, że jestem szlamą! W końcu przez sześć lat potrafiłeś mi o tym przypominać kilka razy dziennie!
- To było kiedyś, wiesz że teraz tego nie zrobię. Zmieniłem się, nie widzisz tego?!
- Może i widzę, tylko nie jestem pewna czy wierzę w tą przemianę...
Draco widząc smutek w oczach Hermiony wiedział już wszystko. Wiedział, że go pragnie ale boi się... boi się, że on ją tylko wykorzysta i po prostu się nią bawi. Draco, ty cholerny debilu, to przez te piekielne sześć lat! Przez te twoje pieprzone żarty! Muszę to teraz naprawić ale jak? Ślizgon opamiętał się, że zamiast przekonywać teraz Granger to pogrąża się we własnych myślach. Zobaczył, że dziewczyna czeka na jego reakcję, widział, że w jej oczach pojawiają się łzy. Wpatrywał się w nie a na jego twarzy ukazał się ciepły uśmiech. Właśnie w tej chwili chciał aby poczuła, że tak naprawdę nie do końca jest zimnym draniem. Pierwszy raz chciał pokazać, że na kimś mu zależy. Otarł jej łzy i chwytając ją w pasie delikatnie do siebie przyciągnął. Hermiona nie chciała tego ale poddała się mu i wtuliła w jego tors.
- Boisz się prawda? - Draco odzyskał swoją pewność. Jego słowa zabrzmiały jak słowa Harry'ego, który był jej najlepszym przyjacielem i troszczył się o nią bardziej niż Ron.
- Boję się, że mnie okłamujesz...
- Ale nie to jest jednym powodem, prawda? Boisz się, że jeżeli Ron się o tym dowie... - Draco nie zdążył dokończyć zdania.
- Nie! Nie interesuje mnie jego zdanie!
- Spokojnie, wybacz. W takim razie boisz się, że Harry, ta ruda od Weasley'ów i cała reszta Gryfonów dowie się o tym. To jest twoim największym problemem.
- A ty nie boisz się, że Ślizgoni cię wyśmieją za zadawanie się ze szlamą?
Draco szyderczo się uśmiechnął.
- Kochanie, spróbowali by tylko mnie wyśmiać. Poza tym prawda, to jest dla mnie ciężkie, dlatego że byliśmy wrogami przez wiele lat. Tylko, że... jest coś w tobie co ja chcę odkryć. Coś takiego, przez co całymi dniami o tobie myślę i nie mogę znieść braku twojej obecności.
- Nie mów tak... nie mów do mnie "kochanie"...
- To jest kolejna rzecz, której nie mogę ci obiecać.
- W takim razie ja też nie mogę ci niczego obiecać.
Hermiona kolejny raz wyrwała się z ramion blondyna i ze złością zwróciła się w stronę swojego pokoju ale on znów ją zatrzymał. Złapał za rękę i siłą przyciągnął do siebie. Nie obchodziły go jej sprzeciwy, pragnął tego już od dawna i nie potrafił się powstrzymać. Bez wahania wpił się zachłannie w jej usta. Jego dłonie przyciskały ją mocno do siebie i nie chciały wypuścić. Poddała się mu całkowicie i nawet nie starała się wyrywać. W głębi duszy też tego pragnęła choć wiedziała, że będzie to jej największy błąd w życiu... Gdy w końcu Malfoy wypuścił ją z objęć poczuła ulgę. Po takim uścisku na pewno będzie miała ślady ale nie to było jej problemem. Zamarła nie wiedząc co zrobić. Na twarzy Draco widniał uśmiech zwycięstwa. Osiągnął to co zamierzał a ona nie dała mu w twarz, co więcej, najwyraźniej jej się to spodobało. Gdy tylko dziewczyna się opamiętała wydusiła z siebie tylko jedno słowo.
- Dlaczego?
- Bo cię kocham Granger. Tak, teraz jestem tego pewny, kocham cię.
Hermionie kolejny raz łzy napłynęły do oczu, odwróciła się i wbiegła do swojego pokoju. Zamkła drzwi i oparła się o nie. Czuła, że cała drży a serce bije jej jakby chciało wyskoczyć z piersi. Usłyszała pukanie i z obawą, że to Harry w końcu odważyła się otworzyć. To nie był jej przyjaciel. Draco wdarł się do jej pokoju kolejny raz, łapiąc ją w pasie rzucił na łóżko i namiętnie pocałował. Skończyło się tym razem na jednym pocałunku, po którym wstał i podszedł do drzwi.
- Przepraszam, tęskniłem.
..........................................................................................
I kolejny rozdział dodany! Z małym opóźnieniem ale jest ;> Mam nadzieję, że się spodoba ^^
Jeszcze raz dziękuję za te wszystkie miłe komentarze od Was <3
Btw. jeżeli prowadzicie własne blogi ( nie tylko związane z Dramione ), wpisujcie linki w komentarzach. Chętnie poczytam i polecę je na swojej stronie :)
Hermiona wyszła ze swojego pokoju, Draco nigdzie nie było. Usiadła przy kominku i zaczęła żałować, że zgodziła się tutaj przyjść. Czekała już 10 min a Ślizgon się nie pojawiał. Miała tego dość, wstała i zmierzała do drzwi swojego pokoju gdy nagle ktoś ją zatrzymał. Dreszcze... i to przyjemne ciepło na jej ciele. Poczuła znajomy dotyk na swoich biodrach. Dłonie blondyna delikatnie objęły ją w pasie.
- Chyba nie myślałaś, że cię wystawię? - wyszeptał jej do ucha po czym jedną ręką zgarnął włosy opadające na jej czoło.
- Ja... nie... Draco, prosiłam cię żebyś...
- Ciii... dobrze pamiętam o co mnie prosiłaś ale obawiam się, że nie mogę ci tego obiecać.
Draco widząc, że Hermiona nie stawia mu żadnych oporów posuwał się coraz dalej. Czuł się pewny ale czuł też, że ta Gryfonka jest inna niż reszta dziewczyn z którymi się spotykał. Co prawda było ich wiele ale przy żadnej nigdy nie odczuwał czegoś takiego. Chciał aby zawsze było tak jak teraz. Tylko oni i nikt więcej. Niestety nie trwało to długo.
- Nie! Nie nabierzesz mnie na te gierki! - Hermiona otrząsnęła się i wyrwała z objęć Malfoya.
- Jakie gierki? Granger, co ty gadasz? Myślisz, że zawracałbym sobie głowę na gierki z kimś takim jak ty?
- Z kimś takim jak ja?! Od razu powiedz, że jestem szlamą! W końcu przez sześć lat potrafiłeś mi o tym przypominać kilka razy dziennie!
- To było kiedyś, wiesz że teraz tego nie zrobię. Zmieniłem się, nie widzisz tego?!
- Może i widzę, tylko nie jestem pewna czy wierzę w tą przemianę...
Draco widząc smutek w oczach Hermiony wiedział już wszystko. Wiedział, że go pragnie ale boi się... boi się, że on ją tylko wykorzysta i po prostu się nią bawi. Draco, ty cholerny debilu, to przez te piekielne sześć lat! Przez te twoje pieprzone żarty! Muszę to teraz naprawić ale jak? Ślizgon opamiętał się, że zamiast przekonywać teraz Granger to pogrąża się we własnych myślach. Zobaczył, że dziewczyna czeka na jego reakcję, widział, że w jej oczach pojawiają się łzy. Wpatrywał się w nie a na jego twarzy ukazał się ciepły uśmiech. Właśnie w tej chwili chciał aby poczuła, że tak naprawdę nie do końca jest zimnym draniem. Pierwszy raz chciał pokazać, że na kimś mu zależy. Otarł jej łzy i chwytając ją w pasie delikatnie do siebie przyciągnął. Hermiona nie chciała tego ale poddała się mu i wtuliła w jego tors.
- Boisz się prawda? - Draco odzyskał swoją pewność. Jego słowa zabrzmiały jak słowa Harry'ego, który był jej najlepszym przyjacielem i troszczył się o nią bardziej niż Ron.
- Boję się, że mnie okłamujesz...
- Ale nie to jest jednym powodem, prawda? Boisz się, że jeżeli Ron się o tym dowie... - Draco nie zdążył dokończyć zdania.
- Nie! Nie interesuje mnie jego zdanie!
- Spokojnie, wybacz. W takim razie boisz się, że Harry, ta ruda od Weasley'ów i cała reszta Gryfonów dowie się o tym. To jest twoim największym problemem.
- A ty nie boisz się, że Ślizgoni cię wyśmieją za zadawanie się ze szlamą?
Draco szyderczo się uśmiechnął.
- Kochanie, spróbowali by tylko mnie wyśmiać. Poza tym prawda, to jest dla mnie ciężkie, dlatego że byliśmy wrogami przez wiele lat. Tylko, że... jest coś w tobie co ja chcę odkryć. Coś takiego, przez co całymi dniami o tobie myślę i nie mogę znieść braku twojej obecności.
- Nie mów tak... nie mów do mnie "kochanie"...
- To jest kolejna rzecz, której nie mogę ci obiecać.
- W takim razie ja też nie mogę ci niczego obiecać.
Hermiona kolejny raz wyrwała się z ramion blondyna i ze złością zwróciła się w stronę swojego pokoju ale on znów ją zatrzymał. Złapał za rękę i siłą przyciągnął do siebie. Nie obchodziły go jej sprzeciwy, pragnął tego już od dawna i nie potrafił się powstrzymać. Bez wahania wpił się zachłannie w jej usta. Jego dłonie przyciskały ją mocno do siebie i nie chciały wypuścić. Poddała się mu całkowicie i nawet nie starała się wyrywać. W głębi duszy też tego pragnęła choć wiedziała, że będzie to jej największy błąd w życiu... Gdy w końcu Malfoy wypuścił ją z objęć poczuła ulgę. Po takim uścisku na pewno będzie miała ślady ale nie to było jej problemem. Zamarła nie wiedząc co zrobić. Na twarzy Draco widniał uśmiech zwycięstwa. Osiągnął to co zamierzał a ona nie dała mu w twarz, co więcej, najwyraźniej jej się to spodobało. Gdy tylko dziewczyna się opamiętała wydusiła z siebie tylko jedno słowo.
- Dlaczego?
- Bo cię kocham Granger. Tak, teraz jestem tego pewny, kocham cię.
Hermionie kolejny raz łzy napłynęły do oczu, odwróciła się i wbiegła do swojego pokoju. Zamkła drzwi i oparła się o nie. Czuła, że cała drży a serce bije jej jakby chciało wyskoczyć z piersi. Usłyszała pukanie i z obawą, że to Harry w końcu odważyła się otworzyć. To nie był jej przyjaciel. Draco wdarł się do jej pokoju kolejny raz, łapiąc ją w pasie rzucił na łóżko i namiętnie pocałował. Skończyło się tym razem na jednym pocałunku, po którym wstał i podszedł do drzwi.
- Przepraszam, tęskniłem.
..........................................................................................
I kolejny rozdział dodany! Z małym opóźnieniem ale jest ;> Mam nadzieję, że się spodoba ^^
Jeszcze raz dziękuję za te wszystkie miłe komentarze od Was <3
Btw. jeżeli prowadzicie własne blogi ( nie tylko związane z Dramione ), wpisujcie linki w komentarzach. Chętnie poczytam i polecę je na swojej stronie :)
wtorek, 19 marca 2013
4. "Przeklęty Draco!"
Harry zostawił Hermionę samą ze swoimi myślami. Po tej rozmowie uświadomiła sobie, że ta przeprowadzka wcale nie będzie przyjemna. Jednak nie to jest jej jedynym zmartwieniem. Wiedziała dobrze, że nadchodzi ciężki rok. A to dopiero początek...
Długowłosa spakowała wszystkie swoje rzeczy i zeszła na kolację. Postanowiła, że zanim zmierzy się z nowym "mieszkaniem" powinna coś zjeść. Było dość wcześnie więc w Głównej Sali nie spotkała nikogo prócz jednego Ślizgona... Draco siedział na swoim stałym miejscu przy stole Slytherinu. Gryfonka wchodząc do sali czuła jego spojrzenie na sobie, czuła jak ją przeszywa wzrokiem. Starała się nie zwracać na niego uwagi i usiadła przy stole Gryfonów. Chwilę później wszystkie miejsca były już zapełnione, jednak Hermiona nadal wiedziała, że Malfoy ją obserwuje. Jako pierwsza wyszła do swojego dormitorium, chciała przenieść swoje rzeczy zanim zrobi to Draco. Miała nadzieję, że przynajmniej dzisiaj nie będzie zmuszona na rozmowę z nim.
Zegary w Hogwarcie wskazywały już 22. Jedno machnięcie różdżki przeniosło Hermione wraz z jej bagażami prosto do salonu Prefektów Naczelnych. To co zobaczyła zaskoczyło ją, była pewna że ten salon nie będzie się niczym różnił od pokoju wspólnego Gryfonów. Tymczasem był o wiele mniejszy, na środku znajdował się ogromny kominek a obok niego dwa duże fotele - jeden purpurowy, drugi zielony. Na jednym z nich widniał herb Gryffindoru a na drugim wił się wielki wąż Slytherinu. Cały wystrój tego pokoju był połączeniem dwóch wrogich dla siebie domów. Wrogich? Teraz już niezupełnie. Hermiona zdała sobie sprawę, że wszystko się zmienia i zaczęło ją to przerażać.
Ten mały, przytulny salonik zachwycał dziewczynę. Czuła, że może przesiadywać tutaj całymi dniami i bez namysłu usiadła w fotelu przeznaczonym dla niej. Zapominając o całym świecie zaczęła marzyć... Marzyła o wielkim balu, który w tym roku ma być wyjątkowy. Wyobrażała siebie w pięknej, błękitnej sukni u boku przystojnego chłopaka... Dracona Malfoya. W tym momencie zerwała się z fotela. Co ja wyprawiam?! Dlaczego o nim pomyślałam? Przecież nigdy nie zgodzę się mu towarzyszyć na balu. Nie ma mowy!
Nagle Hermiona poczuła czyjąś dłoń na jej ramieniu.
- Co cię tak przestraszyło Granger?
- Malfoy! Przestań się skradać z łaski swojej!
- Ja? To ty się mnie boisz! Tak swoją drogą... Granger? Czy ja jestem taki straszny?
- Spadaj, po co tu przylazłeś?
- Kobieto, zapomniałaś, że od dzisiaj to jest także mój salon? Już się nie mogę doczekać naszych wspólnych wieczorów spędzonych przy tym kominku, ty pewnie także prawda?
- Draco proszę cię przestań.
- Co ja znowu zrobiłem?
- Przestań się tak podejrzanie uśmiechać...
- Czyżby mój uśmiech aż tak na ciebie działał? Ha! Dobrze wiedzieć Granger.
- Wcale na mnie nie działa!
Mówiąc to Hermiona czym prędzej pozbierała swoje bagaże i pobiegła do swojego pokoju. Wchodząc trzasnęła drzwiami i nie zwracając uwagi na nic rzuciła się na swoje łóżko. Zaczęło ją to przerastać i to już drugiego dnia w szkole. Nie mogła zrozumieć, dlaczego pomyślała wtedy o Draco... Jednak gdy się obok niej pojawił czuła się bezpieczna, czuła to czego nigdy wcześniej nie zaznała przy Ronie - spokój. Tak nagle z jej największego wroga stał się dla niej kimś o kim coraz częściej myśli? Nie, to niemożliwe.
Gryfonka pogrążyła się w głębokim śnie gdy nagle zbudziło ją pukanie w okno. Niechętnie wstała z łóżka by zobaczyć o co chodzi. Gdy podeszła do okna, zobaczyła małą sówkę z zielonym listem. Czym prędzej go otwarła i jej ciało przeszył nieprzyjemny dreszcz. Przeklęty Draco!
Długowłosa spakowała wszystkie swoje rzeczy i zeszła na kolację. Postanowiła, że zanim zmierzy się z nowym "mieszkaniem" powinna coś zjeść. Było dość wcześnie więc w Głównej Sali nie spotkała nikogo prócz jednego Ślizgona... Draco siedział na swoim stałym miejscu przy stole Slytherinu. Gryfonka wchodząc do sali czuła jego spojrzenie na sobie, czuła jak ją przeszywa wzrokiem. Starała się nie zwracać na niego uwagi i usiadła przy stole Gryfonów. Chwilę później wszystkie miejsca były już zapełnione, jednak Hermiona nadal wiedziała, że Malfoy ją obserwuje. Jako pierwsza wyszła do swojego dormitorium, chciała przenieść swoje rzeczy zanim zrobi to Draco. Miała nadzieję, że przynajmniej dzisiaj nie będzie zmuszona na rozmowę z nim.
Zegary w Hogwarcie wskazywały już 22. Jedno machnięcie różdżki przeniosło Hermione wraz z jej bagażami prosto do salonu Prefektów Naczelnych. To co zobaczyła zaskoczyło ją, była pewna że ten salon nie będzie się niczym różnił od pokoju wspólnego Gryfonów. Tymczasem był o wiele mniejszy, na środku znajdował się ogromny kominek a obok niego dwa duże fotele - jeden purpurowy, drugi zielony. Na jednym z nich widniał herb Gryffindoru a na drugim wił się wielki wąż Slytherinu. Cały wystrój tego pokoju był połączeniem dwóch wrogich dla siebie domów. Wrogich? Teraz już niezupełnie. Hermiona zdała sobie sprawę, że wszystko się zmienia i zaczęło ją to przerażać.
Ten mały, przytulny salonik zachwycał dziewczynę. Czuła, że może przesiadywać tutaj całymi dniami i bez namysłu usiadła w fotelu przeznaczonym dla niej. Zapominając o całym świecie zaczęła marzyć... Marzyła o wielkim balu, który w tym roku ma być wyjątkowy. Wyobrażała siebie w pięknej, błękitnej sukni u boku przystojnego chłopaka... Dracona Malfoya. W tym momencie zerwała się z fotela. Co ja wyprawiam?! Dlaczego o nim pomyślałam? Przecież nigdy nie zgodzę się mu towarzyszyć na balu. Nie ma mowy!
Nagle Hermiona poczuła czyjąś dłoń na jej ramieniu.
- Co cię tak przestraszyło Granger?
- Malfoy! Przestań się skradać z łaski swojej!
- Ja? To ty się mnie boisz! Tak swoją drogą... Granger? Czy ja jestem taki straszny?
- Spadaj, po co tu przylazłeś?
- Kobieto, zapomniałaś, że od dzisiaj to jest także mój salon? Już się nie mogę doczekać naszych wspólnych wieczorów spędzonych przy tym kominku, ty pewnie także prawda?
- Draco proszę cię przestań.
- Co ja znowu zrobiłem?
- Przestań się tak podejrzanie uśmiechać...
- Czyżby mój uśmiech aż tak na ciebie działał? Ha! Dobrze wiedzieć Granger.
- Wcale na mnie nie działa!
Mówiąc to Hermiona czym prędzej pozbierała swoje bagaże i pobiegła do swojego pokoju. Wchodząc trzasnęła drzwiami i nie zwracając uwagi na nic rzuciła się na swoje łóżko. Zaczęło ją to przerastać i to już drugiego dnia w szkole. Nie mogła zrozumieć, dlaczego pomyślała wtedy o Draco... Jednak gdy się obok niej pojawił czuła się bezpieczna, czuła to czego nigdy wcześniej nie zaznała przy Ronie - spokój. Tak nagle z jej największego wroga stał się dla niej kimś o kim coraz częściej myśli? Nie, to niemożliwe.
Gryfonka pogrążyła się w głębokim śnie gdy nagle zbudziło ją pukanie w okno. Niechętnie wstała z łóżka by zobaczyć o co chodzi. Gdy podeszła do okna, zobaczyła małą sówkę z zielonym listem. Czym prędzej go otwarła i jej ciało przeszył nieprzyjemny dreszcz. Przeklęty Draco!
Granger, nie wiem co ci odbija ale rozumiem, że mój widok zwala cię z nóg... Zresztą nie jesteś pierwszą, na którą tak działam. Spotkajmy się za godzinę w pokoju wspólnym, musimy pogadać.
D.M.
.........................................................................................................
Tak wiem, dość długo nic nie wstawiałam. Mam nadzieję, że mi wybaczycie :<
Ten rozdział jest trochę krótszy ale w następnym już się poprawiam, obiecuję! :)
Chciałam Wam bardzo, bardzo, bardzo podziękować za wszystkie miłe komentarze. Dzięki :*
I ogroooomnie się cieszę, że podoba Wam się to co piszę :)
.........................................................................................................
Tak wiem, dość długo nic nie wstawiałam. Mam nadzieję, że mi wybaczycie :<
Ten rozdział jest trochę krótszy ale w następnym już się poprawiam, obiecuję! :)
Chciałam Wam bardzo, bardzo, bardzo podziękować za wszystkie miłe komentarze. Dzięki :*
I ogroooomnie się cieszę, że podoba Wam się to co piszę :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)